( [ .] _ [ .] ) …………………………………………….bujak bloguje

Microblogging

Posted in wpisy by bujak on 20 maj, 2009

tumblrJak widać z braku czasu rzadko tu zaglądam. Realizuję obecnie jeden projekt, który od dawna miałem w głowie, więc nie do końca mam czas napisać jakąś notatkę. Pomyślałem, że potraktuję ten blog jednak trochę poważniej i nie będę tu śmiecił pierdołami. Jako, że na codzień przeglądam bardzo dużo stron w poszukiwaniu inspiracji postanowiłem zrobić sobie podręczny notatnik pełen zapisków z codziennego przedzierania się przez internet. Wreszcie też, przestanę gubić linki, które zazwyczaj umieszczałem w statusie komunikatora a kilka dni później nie potrafiłem ich odnaleźć.

Od dziś ruszam na dobre z blogiem na tumblr. Tam będę najczęściej. Tam też będę informował o nowych wpisach na tym blogu. Więc zapraszam do dodawania kanału RSS z tumblra lub po prostu śledzenie mnie jeśli ktoś ma tam konto. Pozostaje tylko podać adres – blog.bujakiewicz.info

To nie tak, że znikam stąd i przestanę pisać.
Po prostu na blog.bujakiewicz.info będzie mnie można częściej podglądać :)

Polaku Narzekaj

Posted in gadanie by bujak on 16 maj, 2009

Dziś znalazłem reklamę, której nie mogłem się oprzeć. Prowadziła do portalu w który większość polaków powinna móc wypowiadać się na poziomie przynajmniej tak wzniosłym jak na słynnej naszej klasie. Narzekaj.pl bo o nim tu mowa, to genialny pomysł, dzięki któremu jeden z najbardziej niezadowolonych narodów świata, może się do woli wyżalić wszystkim którzy odwiedzą ten serwis. Jakie niesamowite tematy można tam znaleźć – “Zgubiłam tabletki antykoncepcyjne”, “Paskudny pryszcz”, “W prognozie zawsze kłamią”, “NIENAWIDZĘ prawie wszystkiego…” to tylko kilka tytułów z pierwszych dwóch podstron. Cóż, cisną się na usta słowa Stanisława Lema – “Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.”

źródło: Wikicytaty

Otagowano z:, ,

Oldschoolowy dzień

Posted in oldschool, wpisy by bujak on 8 maj, 2009

Tak się składa, że codziennie idąc do pracy mijam miejsce gdzie na początku lat dziewięćdziesiątych istniało coś takiego jak “Wolny Handel”. Tam się jeździło po wszystko czego nie można było kupić normalnie. Stamtąd były wszystkie filmy, które oglądałem z zapartym tchem na odtwarzaczu HCM Royal, tam można było kupić koszule jeansowe, kurtki ogólnie wszyscy chodzili tam w jeansie, bo było to wtedy szczytem mody.

Minęło sporo lat od tego czasu. Nawet nie wiem czy nadal istnieje tam targowisko? Okazuje się jednak, że można tam nadal spotkać ludzi którzy zatrzymali się w miejscu właśnie w tamtych latach. Właśnie dziś mijając przystanek tramwajowy zobaczyłem ten niesamowity widok. Jako, że miałem głowę opuszczoną w dół najpierw zobaczyłem WŁOSZKI! Nad ich piękną czernią błyszczała bielą skarpeta. Powyżej wąskie materiałowe spodnie na kant. Już myślałem, że sam Król Popu mi się objawił, ale skórzana, brązowa kurtka uszyta z wielu małych skrawków, rozwiała moje wątpliwości. Całość wieńczyła bardzo awangardowa w dzisiejszych czasach fryzura. Kojarzycie styl a’la enerdowiec? Góra na “jeża” i lekko opadające na szyję włosy z tyłu? Taki to widok dziś rano wprowadził mnie w oldschoolowy nastrój. Przypomniał mi się mój Commodore, kasety i Rick Dangerous.

Okazało się, że to nie koniec niespodzianek na jeden dzień. Zupełnie przypadkowo znalazłem dziś stronę łódzkiej agencji projektowej Fajne Chłopaki. I cóż ja się dowiedziałem. Pan Kierownik Fajnych Chłopaków jest założycielem bloga Pan tu nie stał, którego kiedyś często odwiedzałem i z którego mam parę odjazdowych ikonek. I tak oto rozwiązałem zagadkę tego, kto stoi (i stał) za świetnym wyglądem wszystkich odsłon tego bloga. Polecam zobaczyć wpis prezentujący kolekcję niesamowitych figurek z Ćmielowa, tutaj kilka na które pewnie jeszcze długo będę zbierał:

A co o mają wspólnego Fajne Chłopaki, Pan tu nie stał i moja poranna przygoda? A no wystarczy odwiedzić te strony i zobaczyć jak kapitalny klimat lat 80′tych na nich panuje. Oglądając stronę Fajnych Chłopaków, wiem, że to jedna z najbardziej wyrazistych agencji. Fajnie, że są firmy które kupują taki wizerunek i zlecają im wykonanie wielu projektów, które zrealizowane są na naprawdę wysokim poziomie. Swoją drogą uważam, że Łódź to idealne miejsce na taką agencję. Inspirację można tam czerpać dosłownie na każdym kroku ;)

Pewnie w przypływie oldschoolowej euforii kupię trochę rzeczy na Pan tu nie stał, ale najciekawszej rzeczy w ich sklepie nie znalazłem. Wie ktoś może gdzie można dostać “Kalendarz fotoimieninowy”?

via Pan tu nie stał

On Line

Posted in wpisy by bujak on 7 maj, 2009

Zasilony w nowe łącze powracam do świata internetu. Wiele się wydarzyło, ale skoro nie napisałem to nie będę starych kotletów odgrzewał. Jeszcze się tylko trochę ogranę i już wracam do pisania. Ze skrzynki mailowej to aż listy się wysypywały, tyle się tego nazbierało. Swoją drogą dobrze, że zrezygnowałem z poczty na o2. Ilość reklam które wcześniej otrzymywałem spowodowałaby pewnie, że ikonka w docku zajęłaby dwa miejsca ;)
mail

Otagowano z:, ,

T-Mobile na Trafalgar Square

Posted in filmiki, reklama by bujak on 5 maj, 2009

Jak człowiek nie ma internetu to wiele go omija. Ja dopiero dzisiaj odkryłem kolejną akcję T-Mobile, po wielkim tańcu na Liverpool Street Station. Kto nie widział niech ogląda. Może daję sobą manipulować, ale takie akcje naprawdę poprawiają mi humor. Cztery minuty oglądania i już mam lepszy dzień :) No to jedziemy… Naaaa na na nanana naaaa…

Bart Pogoda i Festiwal Fotografii w Rybniku

Posted in fotografia by bujak on 28 marzec, 2009

bart

Wczoraj na Międzynarodowym Festiwalu Fotografii w Rybniku porozmawialiśmy sobie z grupą znajomych przy piwku z Bartkiem Pogodą. Niech żałują wszyscy którzy wyszli zaraz po pokazie slajdów. Bartek zachęcał do pogadania, a jednak zostaliśmy tylko my. Podczas pokazu trochę brakowało nam komentarzy do niektórych zdjęć więc postanowiliśmy popytać. Miło było poznać Bartka, którego prace podziwiam od dawna.Fajny człowiek.

Ogólnie pierwszy dzień festiwalu był bardzo udany.  Świetne fotografie z magazynu 5klatek.pl zaprezentował Mariusz Forecki. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie fotografie Arkadiusza Goli na co dzień związanego z Dziennikiem Zachodnim.

foto2foto1

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

Posted in film, grafika by bujak on 17 luty, 2009

Ten film to niesamowita współczesna baśń. Piekna, wzruszająca historia. Podróż przez całe życie jednego człowieka. Wspaniała opowieść w której nie widać ogromnej pracy włożonej przez zespół od efektów specjanych. Po seansie zastanawiałem się jak przeskalowano postać Brada Pita w początkowych scenach. Zachwycałem się jak świetnie opanował on sposób chodzenia granej przez siebie postaci.

benjamin-stacja

A tu psikus. Oszukali mnie. Oszukali w tak perfekcyjny sposób, że czytając artykuł na temat tworzenia efektów specjanych w tym filmie, nie mogłem uwierzyć w jakość dzisiejszej technologii. Pierwszy w historii tak zaawansowany system analizy ruchów twarzy. Tysiące modeli twarzy Pitta stworzonej ze 120 podstawowych wyrazów twarzy. Specjalne odlewy głów Buttona, system dzięki któremu odmładzano Brada Pitta i Cate Blanchett. Ten film to komputerowe arcydzieło. Nie widać przecież, że cyfrowo stworzono panoramę Paryża z 1954 roku, nie widać stworzonych komputerowo pociągów na stacji w 1917 roku w Nowym Orleanie.

Brad Pitt włożył w swoją rolę masę pracy. Polecam zobaczyć filmik w którym wstaje on z wózka inwalidzkiego. Każdy kto widział ten film i jest ciekaw kulis jego powstania powinien odwiedzić stronę Benjamin Button FX. Tym którzy filmu nie widzieli, zachęcam do zobaczenia najpierw filmu, a potem zapoznania się z wszystkimi efektami specjalnymi umieszczonymi na wymienionej stronie. Zobaczcie ten film, bo naprawdę rzadko można się wybrać na taki seans. Filmów podobnych do Amelii, Foresta Gumpa czy Big Fisha nie ogląda się często. Warto więc dla takich filmów wybrać się do kina. Zanurzyć się w tym wyimaginowanym a jednocześnie tak realnym świecie.

benjamin

Walentynkowa kolacja

Posted in oryginalne pomysły by bujak on 16 luty, 2009

Walenty uderza we wszystkich. Są wystawy pełne serc, reklamy walentynkowe oferujące walentynkową suchą krakowską itp. Wszyscy kupują ukochanym prezenty zaprzeczając przed całym światem i sobą, że panuje ogromny kryzys i trzeba zaciskać pasa. Prezentami można obdarowywać wiele osób, nie tylko Walentego bądź Walentynkę. Można rozdawać prezenty wszystkim którzy na to zasługują. Przemysł produkcji gadżetów na pewno się nie obrazi. Ale czym byłyby walentynki bez uroczystej kolacji? Proponuję zatem znakomity przepis na kolację walentynkową. Oczywiście należy spełnić kilka podstawowych wymogów.

  1. Najlepiej mieć dziewczynę/chłopaka. Można się bez nich obyć wykorzystując atrapę w postaci kogoś z łapanki ulicznej, ale trudniej wtedy będzie spełnić wymóg numer 2…
  2. Dziewczyna tudzież chłopak muszą być mięsożerni. O to dziś nie łatwo, więc warto to ustalić przed przygotowaniem wieczornej uczty.
  3. Musisz posiadać własne lokum w celu wykonania dania we własnej kuchni (tak to wymóg dodatkowy – mieszkanie z kuchnią). Może to zaowocować upojną nocą po soczystej wieczerzy, ale nie uprzedzajmy faktów, bo oto…
  4. Punkt czwarty. Jest kluczem zamykającym idealną całość. Twoja oblubienica/oblubieniec musi posiadać poczucie humoru. Najlepiej czarne. Jak smoła.

Jeśli wszystkie cztery warunki zostały spełnione proponuję rozpocząć przygotowania. Pomysł podstawowy jest dosyć tani. Zrobimy kotlety mielone. Będzie tanio, szybko i zaskakująco (kto z nas nie lubi być zaskakiwany?). Przepisu nie podaję, bo byłoby to zbyt banalne. Kotlety każdy robi po swojemu, a w internecie jest wiele portali gdzie można odnaleźć Przepis Właściwy. Teraz przejdziemy do sedna. Kotlety uformujemy w kształt serca! Wow pewnie też poczuliście ten dreszcz. Wspaniały pomysł z drugim dnem. Prawdziwe, pieczone mięsne serce, podarowane ukochanej osobie. To jak wyrwanie własnego, upieczenie i podanie na talerzu. Po skonsumowaniu będzie ono należało tylko do ukochanej bądź ukochanego. To gwarantowany sukces!

RAZ – serce na dłoni

DWA – przygotowania

TRZY – gotowy produkt!

Kilka dobrych rad na koniec. Jeśli masz sporą rodzinę wykorzystaj kilogram mięsa i rozdaj im klika mniejszych kotlecików. Poczują się tak wyjątkowo, jak twój Walenty lub twoja Walentynka. Możesz kilka sztuk rozdać bliskim znajomym, ale uważaj, bo łatwo zawrócić komuś w głowie w tym okresie. Nie pozwól zjeść wszystkich serduszek ukochanej osobie. Niech kilka zostanie na poranne śniadanie. I nie dodawaj czosnku do masy mięsnej, bo jest najlepszym środkiem antykoncepcyjnym działającym na odległość.

Pozostaje mi życzyć smacznej kolacji i udanych walentynek za rok.

Cadbury Strikes Back

Posted in reklama by bujak on 27 styczeń, 2009

A glass and a half full productions autorzy słynnej reklamy z gorylem powracają. Niech nikogo nie zwiodą poważne miny pary dzieciaków, witających nas na stronie. To co pokażą kilka sekund później rozbawi nawet nawiększego mruka. Świetna robota i kolejna pretekst do robienia dziesiątków coverów z innymi utworami. Goryl i tak pozostanie mistrzem. Tworzył wibrujące napięcie w oczekiwaniu na to co się wydarzy, a kiedy ZAGRAŁ…

Otagowano z:, , ,

Edukacja zawodowa!

Posted in reklama by bujak on 22 styczeń, 2009

Czytam rewelacyjną książkę Luka Sullivana…
” Kochana Ann! Mam problem. Mam dwóch braci. Jeden z nich robi w reklamie. Drugi został skazany na krzesło elektryczne za morderstwo. Moja chora psychicznie matka zmarła kiedy miałem trzy lata. Moje dwie siostry są prostytutkami, a mój ojciec sprzedaje narkotyki w podstawówce. Ostatnio spotkałem dziewczynę, która właśnie wyszła z poprawczaka, gdzie odsiadywała wyrok za zabicie swojego psa młotem pneumatycznym, i chcę ją poślubić. Mój problem polega na tym, że nie wiem, czy powinienem jej mówić o bracie w reklamie?”
:D