Odtruwanie organizmu

Facebook, Twitter, RSS’y, Google+, każdy dzień zaczynam podobnie, w ciągu każdego dnia przyswajam setki informacji. Jeszcze do niedawna sądziłem, że robię to po coś, że jest mi to potrzebne. Będąc administratorem firmowej strony na Facebooku powinienem wiedzieć co się dzieje, reagować szybko, bo kto nie jest wystarczająco szybki zostaje w tyle.

Tylko co to ma wspólnego z normalnym życiem? Raczej niewiele. Rozmowy w internecie, przesyłanie linków, komentowanie. Wszystkie te czynności, podobno tak ważne powodują jednak że brakuje czasu na to co najważniejsze. Na realne istnienie, skupienie się na rzeczach ważnych, wyciszenie się i przemyślenia.

Kreowanie nowych rzeczy też wymaga czasu. Zamiast spędzać go na przeglądaniu codziennej gazety, która treści ma tyle co Fakt, a wygenerowana została przez wszystkie obserwowane przeze mnie profile, lepiej tworzyć miesięcznik stworzony przez siebie, spisywać na blogu ważne sprawy, żeby przetrwały chociaż jakiś czas, napisać książkę która w zachwycający sposób opowie o naszych przeżyciach z ostatniego roku. Wreszcie, zrobić film który inni będą umieszczać na swoich profilach i pisać pochwalne komentarze.

Oderwałem się od telewizji wiele lat temu i będąc szczęśliwym, że nie jestem tylko biernym odbiorcą, dałem się omamić nowym środkom przekazu, sugerującym, że to ja wybieram treść, to ja decyduję co chcę oglądać, czytać, komentować. Łatwo niestety wpaść w pułapkę i napychać się aż do wymiotów papką którą sam sobie przygotowałem. Na początku mi smakowała, ale ulepszając i zwiększając liczbę posiłków siedzę teraz jak ten przysłowiowy gruby Amerykanin i patrzę tępo na kolejny przygotowany już posiłek z jeszcze lepszą i lepiej dobraną dla mnie papką z przyprawami.

Ale ja puszczam w końcu pawia. Wyrzucam z siebie wszystkie nagromadzone bzdury. Odtruwam organizm ze śmieci i toksyn. Przechodzę na lepszą stronę mocy. Zaczynam skupiać się na tworzeniu, odpoczywaniu. Czytaniu tego co drukowane, co wybrane zostało przeze mnie i jest dłuższe niż kartka a4. Nie miga mi przy tym reklama a ja z herbatą u boku rozkoszuje się chwilą która trwa.

Wybieram rozmowę, nie krzyki. Długie najazdy kamery zamiast szybkiego montażu. Muzykę nie reklamy. Ludzi nie awatary.